piątek, 31 grudnia 2010
Propozycja
Za jakiś czas mam jechać do Łodzi po Martę i jej rzeczy. Pewnie na początku lutego. Alona to koleżanka Marty, która nie ukrywam podoba mi się, bo jest taka trzpiotowata zwyczajna. Wczoraj Marta była u Alony w Olsztynie i złożyła jej propozycję, żeby zabrała się ze mną, bo chciałaby jej pokazać to i owo w rzeczonym wielkim mieście. Alona odmówiła, twierdząc, że sama na sam ze mną w samochodzie przez kilka godzin nie czułaby się komfortowa, a i jej mąż byłby o mnie zazdrosny. To chyba komplement, że 25-letni chłopak mógłby być zazdrosny o 50-latka. :-)
środa, 29 grudnia 2010
Adam
Dziś pogrzeb Adama. Zima w pełni, ale to chyba nie ona jest powodem skromności orszaku pogrzebowego. Umarł tak jak żył. Jeszcze 2 dni przed śmiercią pozwolił sobie na objechanie całej rodziny Skłodowskich. Trzeba przyznać, że twardziej, bo większość ludzi na łożu śmierci to już raczej tylko zgody szukają i przepraszają. Nawet taki Palko dosłownie prosił o wybaczenie największych wrogów. Widząc coś takiego łzy mi ciekły. Tu nic a nic. Wiele złego doświadczyłem od Adama, nie był dobrym człowiekiem. Całe życie dręczył tą Lidkę. Mnie właściwie nigdy nie zaakceptował. Po latach dowiedziałem się jak bardzo byli przeciwni wyborowi Marleny. Wielokrotnie do mojej własnej córki nazywał mnie inteligentnym chamem. Trudno o dobre wspomnienia.
piątek, 24 grudnia 2010
Ekologiczna choinka
Która choinka Waszym zdaniem jest be? Zwolennicy bycia eko twierdzą, że ta sztuczna. Jeśli tez jesteś eko, to powiedz mi, co zrobisz ze swoją sztuczną kiedyś tam? Co roku tysiące sztucznych choinek trafiają na śmietnik. To ma być ekologia? Przecież te żywe na bazarze pochodzą spod linii wysokiego napięcia, gdzie i tak nie mogłyby rosnąć lub z hodowli, gdzie dają pracę wielu ludziom. Nikt nie ogołaca lasu z choinek, tylko po prostu się je uprawia.
To pewnie meble robione z drewna też są be, bo kupę lasu wycięli, by je zrobić. Tyle, że jak zapytasz leśnika, to Ci powie, że wycinka jest normalnym i wskazanym elementem dbania o las. Co 20 lat trzeba przerzedzić drzewostan, by za 100 lat mieć piękny grzybowy las, a nie pierwotną puszczę. W Kanadzie średnio co 100 lat las płonie, samoczynnie robiąc sobie przecinkę.
To pewnie meble robione z drewna też są be, bo kupę lasu wycięli, by je zrobić. Tyle, że jak zapytasz leśnika, to Ci powie, że wycinka jest normalnym i wskazanym elementem dbania o las. Co 20 lat trzeba przerzedzić drzewostan, by za 100 lat mieć piękny grzybowy las, a nie pierwotną puszczę. W Kanadzie średnio co 100 lat las płonie, samoczynnie robiąc sobie przecinkę.
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Ufff
Nie tylko ja miałem obawy o wynik wyborów w Olsztynie. Parę znaczących osób też się przestraszyło siły przebicia Małkowskiego i uruchomiło swoje zasoby, by przekonać te 4000 wyborców, które w ostatecznym efekcie przeważyły szalę. Panu Małkowskiemu już podziękujemy. Jak dla mnie wystarczy na niego spojrzeć, by nie mieć ochoty na drugi raz. Miałem nieprzyjemność spotkać tego pana na strzelnicy podczas zajęć na studiach. Wrażenia jak najgorsze. Ufff, przegrał.
Imieniny Mikołaja
A tu dzień wstał chmurny, odwilż. I dobrze, bo te kilka dni mrozów zupełnie mi się nie spodobały. Ale w duszy też pochmurno. Czytanie bloga Miry nastawiło mnie już na starcie na wilgotno. Telefon do Marty, a w słuchawce coraz bardziej minorowe dźwięku. Moja córcia trafiła na trudny orzech do zgryzienia, a to spowodowało, że ta bardzo ekspansywna dziewczyna z wolna ma dosyć dorosłego życia, w którym czuje się kompletnie sama. Obieram ziemniaki na obiad i zastanawiam się nad podjęciem własnych działań, w które sam nie wierzę, ale które powinienem podjąć, by być w zgodzie z samym sobą.
poniedziałek, 29 listopada 2010
Sukces?
Wiele lat temu nie udało mi się zniechęcić pewnego księdza do zakupu Macintosha. Mimo moich gadek kupił i używa do dziś, ciesząc się, że nie posłuchał mnie wtedy. Niniejszym donoszę, że tym razem udało mi się namówić pewną księgową do zakupu iMaka. Wpadła któregoś razu do mnie do domu, zobaczyła i powiedziała, "To ja chcę takiego". I teraz sam nie wiem, czy się cieszyć, bo już zapowiedziała, że mam jej zainstalować Windows na tym maku i przenieść wszystkie dane. Toż to kupa roboty.
piątek, 26 listopada 2010
Pomysł na książkę
Marta dziś napisała: „Swoją drogą Twoje «smoczki» w listach natchnęły mnie, że jak będę pisać książkę, którą kiedyś napiszę, tylko jeszcze dojrzewam, to napiszę ją opierając wątek na osi mojej relacji z Tobą, takiej wyjątkowej więzi ojciec-córka całość będzie jedynie doplatanymi do naszej historii wątkami.”
Może być interesujące, jak Dexter i jego ojciec.
Może być interesujące, jak Dexter i jego ojciec.
czwartek, 25 listopada 2010
Etat
Bardzo spodobało mi się dziś pewne zasłyszane powiedzonko. Często jako belfer spotykam się z zarzutem, że pracuję tylko 18 godzin (bo tyle jest w etacie) tygodniowo i jeszcze mi płacą. O dziś będę odpowiadał: „Masz rację, dlatego nauczyciele tak marnie zarabiają, bo płacą nam tylko za te 18 godzin”.
wtorek, 23 listopada 2010
Przyjaciel
Dziś odezwał się „przyjaciel”. Internet mu wysiadł. Ale przy okazji podrzucił adres bloga swojej żony (http://www.miraiceti.blog.interia.pl). Raz miałem okazję z nią pogadać dłużej i zrobiła na mnie wrażenie bardzo ciepłej żony, strażniczki domowego ogniska, a przy tym mądrej i wrażliwej. Dowiedziałem się wtedy też, że "przyjaciel" to typowy facet, który nie umie docenić tego, co w domu ma, mimo, że kiedyś bardzo o to walczył. Oby nie było tak, że doceni kiedy zacznie tracić.
Pozdrawiam Miro.
Pozdrawiam Miro.
środa, 17 listopada 2010
Praca twórcza
Tak, na pewno jestem bardziej intelektualistą niż złotą rączką. Gdy innym wystruganie pudełka zajmuje kilka godzin, mnie potrzeba na to kilku dni. Tymczasem siedzę nad programem nauczania. Tworzę. Skupiam maksymalnie wiele szarych komórek, by wymyślić coś, co byłoby przydatne i trafne, unoszę brwi do góry, marszczę czoło, a przy tym chyba także napinam mięśnie. Tak, praca twórcza może być bardzo męcząca fizycznie.
niedziela, 24 października 2010
Obsesja XXI wieku
Ochrona prywatności stała się prawdziwą obsesją początku XXI wieku.
Gdzie nie spojrzeć, wszyscy martwią się, że być może ktoś ujawni ich jak
najbardziej osobiste tajemnice. Jakbyśmy rzeczywiście mieli co ukrywać.
Czasami dobrze jednak jest objawiać to i owo o bliźnich, bo można
całkiem niechcący zrobić im przyjemność.
W zeszłym tygodniu pielęgniarka pomyliła woreczki z krwią, bo w szpitalu nie wiesza się już na łóżkach tabliczek z nazwiskami pacjentów z powodu ochrony prywatności. Pacjent nie przeżył pomyłki.
Gdzie nie spojrzeć, wszyscy martwią się, że być może ktoś ujawni ich jak
najbardziej osobiste tajemnice. Jakbyśmy rzeczywiście mieli co ukrywać.
Czasami dobrze jednak jest objawiać to i owo o bliźnich, bo można
całkiem niechcący zrobić im przyjemność.
W zeszłym tygodniu pielęgniarka pomyliła woreczki z krwią, bo w szpitalu nie wiesza się już na łóżkach tabliczek z nazwiskami pacjentów z powodu ochrony prywatności. Pacjent nie przeżył pomyłki.
wtorek, 19 października 2010
Iloraz inteligencji
Sie okazuje, że pierwsze 7 miejsc wśród narodów o najwyższym IQ zajmują kraje dalekowschodnie z Singapurem na czele. Teraz wiadomo, dlaczego tak szybko się rozwijają. Z drugiej strony czyta się o wyścigu szczurów wśród kilkuletnich nawet dzieci. No cóż, coś za coś. Za to USA bardzo daleko na liście. Polska też mogłaby lepiej, ale utrzymujemy średnią krajową.
środa, 13 października 2010
Autorytety
Nienawidzę, jak mi ktoś mówi „ten facet to autorytet”. Muszę sam go zobaczyć i posłuchać, a wtedy nie wykluczone, że faktycznie okaże się autorytetem.
Oczywiście nie mam jednak zboczenia w tym kierunku i zwykłego „dzień dobry” nie odbieram jako narzucone mi wartościowanie rzeczy. A są tacy, którzy w tym momencie odpowiedzą „nie będziesz mi tu k** mówił, który dzień jest dobry, a który zły”.
Oczywiście nie mam jednak zboczenia w tym kierunku i zwykłego „dzień dobry” nie odbieram jako narzucone mi wartościowanie rzeczy. A są tacy, którzy w tym momencie odpowiedzą „nie będziesz mi tu k** mówił, który dzień jest dobry, a który zły”.
wtorek, 12 października 2010
Nasza klasa
NK jest niby plagiatem Fecebooka, ale jest jakaś taka bardziej nasza. Tego co się dzieje na Facebooku nie jestem w stanie strawić. Nachalne to takie, jak wszystkie amerykańskie strony. Nie umiałbym się odnaleźć w amerykańskim społeczeństwie z tym ich komercyjnym ślinotokiem, z którego trudno jest odcedzić jakiekolwiek przydatne informację. Myślę, że tak jak Microsoft jest właśnie przykładem tego stylu w tęczowych kolorach, z mnóstwem naklejek, hologramów i certyfikatów, tak Apple wypłynęło i urzeka odwrotnością tego wszystkiego — gładka bryła komputera bez kantów zapakowana w białe pudełko z szarym jabłkiem i na tym koniec.
środa, 29 września 2010
Nowy projekt na horyzoncie
Jak donosi Pani Asia, osoby decyzyjne wstępnie zaakceptowały mój konspekt autorski podręcznika do szkoły średniej. Z perspektywy czasu sam nie wiem czy się cieszyć. Przede mną znów stanie ogrom pracy nie zawsze wdzięcznej, bo prócz samego podręcznika jest jeszcze mnóstwo innej pisaniny mało ciekawej. No i te przepychanki z recenzentami, którzy czasem mają dziwne pomysły. Kolega tłumaczy to tym, że recenzentowi nie chce się za mocno wczytywać w kolejny nudny podręcznik o produktach firmy M$, a jak dostaje coś o maku, to chcąc nie chcąc musi się wczytać, bo sam nie zna i wtedy czepia się, jak czegoś nie zrozumie.
poniedziałek, 27 września 2010
Żałoba narodowa
Podczas ostatniego weekendu zginęło na polskich drogach 40 osób, ponad 100 zostało rannych. Wrzesień dobiega końca i jego statystyka to 300-u zabitych. I nie dziwi nikogo, że prezydent nie ogłasza żałoby narodowej.
sobota, 4 września 2010
Spinacze
Kupiłem teściowej biały telewizor LG. Pięknie wygląda, elegancja i estetyka. Zastanawiam się dlaczego 90% telewizorów jest czarna, pecetowe laptopy czarne itd. Jeszcze bardziej dziwi mnie, że spinacze biurowe typu klips są czarne, gdy z założenia służą do spinania białych kartek. Wspominając poważne kłopoty Apple z wyprodukowaniem białego iPhona, gdy czarny już dawno jest na rynku, wnioskuję, że czarny plastik jest znacznie prostszy i tańszy do zrobienia. Z pochlapaniem metalowego spinacza białą farbą jest tak samo? Chyba przemaluję swoje we własnym zakresie, bo źle mi się komponują.
czwartek, 2 września 2010
Pierwsza kasa
Zajrzałem dziś na swoje konto w PKO i spotkała mnie niespodzianka. Pojawiła się pierwsza wpłata z Heliona. Póki co niewiele, bo tylko nieco ponad 500 zł, ale to pierwsza jaskółka. Trochę zalewa mnie krew, że "współautorka" dostała pewnie tyle samo, ale cóż, chyba to był mój błąd zaraz na początku, gdy podpisywałem umowę. W końcu dostosować układ i treść podręcznika do wersji pecetowej mogłem zrobić tak samo kupując książkę pecetową w byle księgarni. Jeśli dojdzie do pisania kolejnej książki, to już nie będę taki głupi.
środa, 25 sierpnia 2010
Idzie nowe
Koniec wakacji wiąże się z powrotem do pracy. W moim przypadku roczny urlop zdrowotny zwalnia mnie z chodzenia do szkoły. Nadeszła jednak długo oczekiwana informacja, że Helion jest skłonny podjąć wyzwanie wydania podręcznika dla szkoły średniej. Jest to jakby logiczne pójście za ciosem, skoro mają już adekwatne pozycje dla podstawówki i gimnazjum. Raczej wejdą w ten projekt, choć sam nie bardzo wierzę w jego opłacalność.
Niepasteryzowane
Ostatnio jestem fanem niepasteryzowanego piwa z Olsztyna. Mają takie w jednym ze sklepów. Wakacje się kończą i powoli mój tryb życia stabilizuje się. No i tradycyjnie rano budzę się pierwszy, robię sobie kawę i siadam do komputera. Nową świecką tradycją jest zakup dnia poprzedniego butelki wspomnianego piwa. Po nocy spędzonej w lodówce jego temperatura bliska jest ideału. W połowie więc kubka kawy sięgam po szklankę piwa z sokiem. Dzięki temu mój dzień zaczyna się bardziej słonecznie.
czwartek, 5 sierpnia 2010
Obciach
Wczoraj poseł Palikot bez specjalnego wzbraniania się czy pruderii przyznał, że w polityce nie ma granic dla obciachu. A mnie się marzy zamieszkać w normalnym kraju, gdzie nawet w polityce są granice dobrego smaku i nie wszystkie wybryki można zalać potokiem słów, a czasem najlepsze, co można zrobić, to podać się jak najszybciej do dymisji. U nas ciągle tego ostatniego bardzo mi brakuje. Tak jakby w ogóle nie było w polityce ludzi honoru.
Koniec
Moja opiekunka z Heliona zamknęła dziś projekt książki. Teraz już tylko czekać na dostawę z drukarni. W liście pożegnalnym napisała m.in. „…rzeczywiście zainteresował mnie świat maków. Dużo w tym Pana zasługi. Pańskie podejście do tematu i pasja okazały się zaraźliwe”. To miłe.
sobota, 31 lipca 2010
Radek
Zawsze uważałem Radka Sikorskiego za jednego z młodszych i na poziomie wśród polityków. Jednak jego pomysł wieszania portretów Komorowskiego w polskich placówkach dyplomatycznych wytrącił mnie zupełnie z osądu na temat Radka. Nie chce mi się wierzyć, żeby to jemu taki pomysł przyszedł do głowy. No jak za czasów Bieruta i Mao. Nie mam pojęcia co mu strzeliło. Chce się podlizać? Ale on chyba nie z tych. Raczej jakich podstęp wietrze. Może przegrał w karty, albo jakiś zakład.
poniedziałek, 19 lipca 2010
Wąski przedział
cokolwiek sądzić o teoriach Denikena, to jednak swoimi książkami spopularyzował ogólnodostępną wiedzę, która wcześniej nie była ogólnodostępna. Potrzebny był ktoś, kto zbierze dawno znane naukowcom fakty i poda je w prostej formie. A że przy tym Deniken stworzył swoją teorię i wszędzie widział palec obcych, to już temat na inny wpis.
Deniken przyszedł mi do głowy, bo pisząc o dzieciach wszechświata opowiadał, jak kiepsko sobie radzimy z warunkami zewnętrznymi. Kilka kropel deszczu więcej i klęska powodzi, kilka stopni w górę i już klęska upałów, słupek nieco poniżej zera i już słyszymy jak umierają ludzie na mrozie. Jesteśmy zupełnie nie przystosowani.
Deniken przyszedł mi do głowy, bo pisząc o dzieciach wszechświata opowiadał, jak kiepsko sobie radzimy z warunkami zewnętrznymi. Kilka kropel deszczu więcej i klęska powodzi, kilka stopni w górę i już klęska upałów, słupek nieco poniżej zera i już słyszymy jak umierają ludzie na mrozie. Jesteśmy zupełnie nie przystosowani.
piątek, 16 lipca 2010
Woda na młyn
Zastanawiam się, co było pierwsze: plotkarskie skłonności Polaków czy działalność polskich dziennikarzy typu "Pudelek". Być może też dziennikarze piją przy jednym stole z politykami i nakręcają wrzawę wokół każdego "palikota". W związku z tym mam postulat — ustanowienie dnia bez polityka w telewizji. W tym roku byłby to jeden dzień, w przyszłym dwa, potem czter, osiem, szesnaście itd. Tym sposobem moje dzieci szybko dożyją czasów, gdy politycy będą pracować nad tym by Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatniej, a na ekranie telewizora będzie więcej filmów przyrodniczych HD i żadnych gadających głów.
piątek, 9 lipca 2010
Srebrny jubileusz
Dziś sobie policzyłem, że w tym roku mija 25 lat odkąd bawię się komputerami. W 1985 żona była w ciąży (dlatego tak to pamiętam), a teść przywiózł ZX Spectrum + z ówczesnego RFN-u celem zyskownej sprzedaży w Polsce. Nota bene kupiła go jakaś firma z Gdańska celem "profesjonalnych" zastosowań. To był naprawdę rewelacyjny komputer w czasach, gdy w Polsce słynna Odra zajmowała kilka szaf, ten malec mieścił się w aktówce i miał zaimplementowany prosty w obsłudze Basic.
czwartek, 8 lipca 2010
Wyższa informatyka
Większość użytkowników, tak zwanych ZW (przyp. aut. zwykły użytkownik), włącza Worda, by zmienić wielkość czcionki w dokumencie tekstowym, a zmianę koloru tekstu uważa za przejaw wyższych umiejętności informatycznych w swoim wykonaniu.<br class="khtml-block-placeholder">
niedziela, 4 lipca 2010
Zdrowa żywność
Chodząc po markecie zazwyczaj wcześniej czy później trafiamy na stoisko podpisane "Zdrowa żywność". Jest to swego rodzaju antyreklama dla reszty tej wielkiej hali targowej, gdzie zapewne sprzedaje się żywność niezdrową. Jest jeszcze trzecie wyjście – moja logika jest nietrafiona.
sobota, 3 lipca 2010
Ratownik
Tygodniowy kurs na ratownika mam za sobą. I muszę powiedzieć, że podoba mi się. Gdybym nie miał pracy, to nie wiem, czy nie zainteresowałbym się właśnie czymś takim. Nie jest nudno, a prowadzący z nami zajęcia to jeden z zapaleńców w swoim zawodzie. Może mnie czymś zaraził.
piątek, 25 czerwca 2010
Obiecanki
Napieralski podszedł bardzo inteligentnie do swojej kampanii. Z góry przecież wiedział, że nie ma szans. Jeździł wiec po całej Polsce i obiecywał wszystko, co mu do głowy przyszło - komputer dla każdego ucznia a nawet może i po dwa (drugi dla brata). Nie rozumiem, jak ludzie mogą to łykać. Czy aż tak mało inteligentni są Polacy? Pewnie tak, sądząc po stopniu trudności pytań w audiotele.
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Napieralski premierem?
Kandydat SLD okazał się skuteczny, bo gadał językiem nieco innym od dotychczasowego bleble. Powiało świeżością. Szkoda tylko, że od początku do końca jego kampania była tylko kiełbasą wyborczą. Ani przez chwilę nie wierzył w możliwość zostania prezydentem. Za to teraz media więcej dyskutują o nim niż o kimkolwiek innym. Woda na jego młyn. O to mu od początku chodziło. Teraz obaj kandydaci będą mu składać propozycje. Ciekawe czy skończy się na tece wicepremiera?
piątek, 18 czerwca 2010
Mundial
Dziwne ro mistrzostwa. Słowo faworyt zupełnie się nie liczy. Drużyna z setnego miejsca potrafi wygrać z uznanym od lat mistrzem. I do tego te trąbki. Chyba wszystkich wkurza dźwięk ula na stadionie. To chyba pierwszy mundial zorganizowany zimą, bo przecież w RPA teraz zima. I widać jak ludziska tam marzną. Brazylijczykom było naprawdę zimno i to było widać.
środa, 16 czerwca 2010
Wybory
Oglądając telewizję polską mam wrażenie, że dziennikarze próbują podkręcać atmosferę, która w ogóle nie jest podkręcona. Ludzi w ogóle chyba nie emocjonują się wyborami. Nawet nie chcę myśleć, jaki stosunek do wyborów mają powodzianie, bo pewnie taki sam jaki ja mam do stosunku po stosunku.
sobota, 12 czerwca 2010
Ostatnia sobota
Wczoraj sprawdziłem ostatnie w tym i nie tylko tym roku szkolnym. Koniec. Ocenki jutro rano trafią do dziennika i ruszam na biwak, A następny rok szkolny spędzę w domu na urlopie. W planach PhotoShop i CSS.
czwartek, 10 czerwca 2010
Prawdziwy macuser
Prawdziwego macusera rozpoznaje się po tym, że nie wie jaka jest prędkość nagrywarki w jego komputerze, nie wie ile ma pamięci i jaka karta graficzna siedzi w środku.<br class="khtml-block-placeholder">
czwartek, 3 czerwca 2010
In vitro
Działacze katoliccy zwiększyli swoją aktywność w związku z wyborami. Tłumaczą dzikiemu narodowi, że metoda "in vitro" jest nienaturalna, a więc nie zgodna z religią. Ale ja nie przypominam sobie, by Chrystus chodząc po Ziemi opowiadał coś a propos naturalne-dobre, nienaturalne-złe. Raczej głosił przykazanie miłości po prostu. Miłości bliźniego. Kogóż krzywdzi metoda "in vitro"? Jakby nikogo. W czym więc tkwi zło? Niech mi to ktoś wyjaśni.
poniedziałek, 31 maja 2010
Wywiad
Będzie wywiad zemną. Nie, nie w Głosie Wąchocka, ale w Moim Jabłuszku. Tylko śmiesznie wyszło. Dostałem sześć pytań, odpowiedziałem na nie i okazało się, że wyszło mi siedem stron. Marta mówi, że... A szkoda gadać.
niedziela, 30 maja 2010
Kucharz
Patrzę na tego Francuza, który kucharzy w telewizji i sobie myślę, że to kolejne zboczenie ludzkości. Teraz to każda gwiazda musi okazać się mistrzem patelni, nawet taka panna Brodzik, co już kompletnie mnie rozśmiesza.
Ale chodzi mi o coś innego. Po co stać 3 godziny przy kuchni, by martwą kaczkę przystroić jak do ceremonii ślubnej, kiedy potem zostanie ona poćwiartowana nożem, rozszarpana widelcem i zmiażdżona zębami, a niestrawione fragmenty przystrojenia trafią do muszli klozetowej?
Niektó®zy tłumaczą, że chodzi o to, żeby potrawa wyglądała i pobudzała apetyt. Ale po co ma pobudzać apetyt, skoro wszyscy się odchudzamy, a jedzenie jest regulowane instynktem. I tek wrzucimy coś na ząb, jak tylko poczujemy się odpowiednio głodni. I zrobimy to gołymi rękami, prosto z lodówki, bez żadnego przystrojenia. Nic tylko puknąć się w głowę.
Ale chodzi mi o coś innego. Po co stać 3 godziny przy kuchni, by martwą kaczkę przystroić jak do ceremonii ślubnej, kiedy potem zostanie ona poćwiartowana nożem, rozszarpana widelcem i zmiażdżona zębami, a niestrawione fragmenty przystrojenia trafią do muszli klozetowej?
Niektó®zy tłumaczą, że chodzi o to, żeby potrawa wyglądała i pobudzała apetyt. Ale po co ma pobudzać apetyt, skoro wszyscy się odchudzamy, a jedzenie jest regulowane instynktem. I tek wrzucimy coś na ząb, jak tylko poczujemy się odpowiednio głodni. I zrobimy to gołymi rękami, prosto z lodówki, bez żadnego przystrojenia. Nic tylko puknąć się w głowę.
sobota, 29 maja 2010
Sen
Ależ miałem dziś sen. Śniła mi się kobieta, prawdziwa. Delikatna, nieśmiała i z warkoczykami. Obudziłem się już kilka godzin temu, a ciągle mam ją w głowie.
sobota, 22 maja 2010
Przemiana
Jakoś zupełnie nie chce mi się wierzyć z cudowną przemianę Jarka Kaczyńskiego. Acz po głębszym zastanowieniu wydaje się, że powody do jakiejkolwiek przemiany miał solidne. Mnie śmierć żony zmieniła. Nawet mawiałem, że tamten Ja już nie istnieje. Bardziej jednak zmieniło mnie 6 lat choroby żony, szukanie świata duchowego, a potem 5 lat po śmierci żony. Może więc Jarek K. kiedyś też będzie inny, ale czy dziś już jest?
Grzech
W końcu zrobiłem własnego demotywatora. Niestety od razu trafił do archiwum. Pewnie dlatego, że podpisałem go "W imieniu tych, którym woda zabrała wszystko, oskarżam Państwo Polskie o grzech zaniedbania".
czwartek, 20 maja 2010
Domestos
Córka znów przyszło do domu z poplamionym ubraniem. Na warsztatach kolejny raz posługiwała się cudownym Domestosem. Dziś reklama telewizyjna kształtuje zwyczaje. Myj systematycznie kibel Domestosem. A tu naukowcy dowodzą, że na Twoim telefonie komórkowym jest więcej bakterii niż na desce klozetowej.
niedziela, 9 maja 2010
Ideologia
Wczoraj poprawiałem kilka plików przeznaczonych na DVD. Mój trzeci recenzent znów przesadził. Zacytuję:
– wyjątkowo niezręczne sformułowanie "szkolna grupa prasowo-propagandowa";
– słowo "ideologia" ma pejoratywne zabarwienie.
Wygląda na to, że mój recenzent to leciwy skrupulatny weteran prześladowany przez reżim komunistyczny. Trzeba przyznać, że dziadek jest faktycznie pedantycznie dokładny w tym, co robi.
– wyjątkowo niezręczne sformułowanie "szkolna grupa prasowo-propagandowa";
– słowo "ideologia" ma pejoratywne zabarwienie.
Wygląda na to, że mój recenzent to leciwy skrupulatny weteran prześladowany przez reżim komunistyczny. Trzeba przyznać, że dziadek jest faktycznie pedantycznie dokładny w tym, co robi.
czwartek, 6 maja 2010
Statystyczne fuj
Budzę się ci ja rano z bólem brzucha. Biegiem na kibelek. Dobrze, że zlew mam tuż obok kibelka, bo... Nie mam pojęcia, co się stało. Wczoraj było wszystko w porządku, a dziś tragedia. A ja w komisji przecież zasiadam. Nie wiem, czy pająka przez sen nie zjadłem. Podobno statystycznie każdy z nas zjada ich w życiu ze 30 sztuk. Fuj.
środa, 5 maja 2010
Pierwszy raz
No i pierwszy raz z matą na maturze mamy za sobą. Urzędnikom na górze udało się opracować zadania na poziomie gimnazjalnym, żeby wszyscy mogli spokojnie zdać. Dalej pewnie będzie coraz trudniej, ale nie za trudno, bo znów się dzieci wystraszą i na politechnikę nie pójdą.
poniedziałek, 3 maja 2010
Niezręczność
Wczorajsze 12 godzin nad trzecią recenzją zmęczyło mnie co nieco, zwłaszcza moje mięśnie karku odczuły dyskomfort. A recenzent wyjątkowo czeliwy. Odniosłem wrażenie, że zupełnie nie spodobał mu się mój maczkowy entuzjazm. Stwierdził, że to niezręczna reklama i należy usunąć wszystkie słowa pochwały dla wygody i intuicyjności makowej.
W ogóle wygląda na to, że gdybym napisał książkę taką, jak inne, zwykłym suchym językiem, to miałbym znacznie mniej pracy. Wczorajszemu recenzentowi nie spodobała się także potoczność mojego języka i zaproponował zamianę przymiotnika "makowy" na "skierowany do użytkowników komputerów macintosh". Zajefajne, prawda?
W ogóle wygląda na to, że gdybym napisał książkę taką, jak inne, zwykłym suchym językiem, to miałbym znacznie mniej pracy. Wczorajszemu recenzentowi nie spodobała się także potoczność mojego języka i zaproponował zamianę przymiotnika "makowy" na "skierowany do użytkowników komputerów macintosh". Zajefajne, prawda?
piątek, 30 kwietnia 2010
Butelkowy weekend
Wczorajszy piękny piątek sprowokował całą warszawkę do przyjazdu tutaj. Nasz okoliczna Biedronka (nie radioaktywna) przeżywała oblężenie (szkoda mi dziewczyn tam pracujących). Pan Bóg jednak nie przewidział tak ładnej pogody na dni następne. Ma lać i to w porywach całkiem solidnie (i dobrze, bo deszcz potrzebny). Podejrzewam więc, że po lasach będzie można usłyszeć brzęk szkła i zawodzenie – butelkowa pogoda.
Afera
Na pokład samolotu do Smoleńska wsiadł człowiek mały, kłótliwy, zaściankowy, homofob, mierny polityk, autor słów „małpa w czerwonym” i „spieprzaj dziadu”. Nasz prezydent, który nie znał nawet refrenu hymnu narodowego. Prezydent o rekordowo niskim poparciu społecznym.
W trumnie ze Smoleńska przywieziono wybitnego męża stanu, wielkiego patriotę, bohatera narodowego, ojca narodu i wspaniałego współczującego człowieka.
W związku z tym to ja się zapytuję, kto podmienił nam ciało naszego prezydenta?
W trumnie ze Smoleńska przywieziono wybitnego męża stanu, wielkiego patriotę, bohatera narodowego, ojca narodu i wspaniałego współczującego człowieka.
W związku z tym to ja się zapytuję, kto podmienił nam ciało naszego prezydenta?
wtorek, 27 kwietnia 2010
Dobre wieści
Wygląda na to, że sprawa ma się dobrze. Sygnały są bardzo optymistyczne. Ciekawe jak to będzie jak już będzie.
Acha, dziwna sprawa, dostałem kwiatki od ciała. Zupełna niespodzianka. I całkiem miłe komentarze. Pełne zaskoczenie. Póki co, nie wiem, co o tym myśleć.
Acha, dziwna sprawa, dostałem kwiatki od ciała. Zupełna niespodzianka. I całkiem miłe komentarze. Pełne zaskoczenie. Póki co, nie wiem, co o tym myśleć.
piątek, 23 kwietnia 2010
Leniwi faceci
Zastanawiam się, czy to facetom już nawet w seksie nie chce się być to stroną aktywną, czy kobitkom na tyle dobrze płacą w pornuskach, że zrobią wszystko i jak najbardziej mogą przez cały film ciągną laskę stojącemu bezwładnie facetowi. A może to tylko pornuski są przekłamane. Z drugiej strony ktoś je ogląda, jest zapotrzebowanie na oglądanie ssania przez 30 minut. Mnie to nie wciąga.
niedziela, 18 kwietnia 2010
Wulkan
Nie pamiętam dokładnie, ale ten wulkan na Islandii to wybuchł chyba na wieść o Wawelu. Wziął nie wytrzymał i wybuchnął. W środę lub w czwartek bodajże, a o Waweli gruchnęło chyba we wtorek.
Chmura
No i chmura zrobiła swoje. Ponad 30 delegacji nie doleciało. Nie będzie całej śmietanki zachodniej Europy. Chłopaki z BOR-u mają spokojniejsze głowy. A przypomnijmy, że wulkan wybuchł na wieść o pochowaniu Lecha na Wawelu.
Jak dla mnie, jedyną zasługą Pana Prezydenta jest fakt, że rozbił się na tyle skutecznie, że duża część świata usłyszała o Katyniu, a Rosja już właściwie nawet nie protestuje.
Będziemy o tym pamiętać Panie Prezydencie. Dziękujemy.
Jak dla mnie, jedyną zasługą Pana Prezydenta jest fakt, że rozbił się na tyle skutecznie, że duża część świata usłyszała o Katyniu, a Rosja już właściwie nawet nie protestuje.
Będziemy o tym pamiętać Panie Prezydencie. Dziękujemy.
czwartek, 15 kwietnia 2010
Asia
Odezwała się Pani Asia. Znów coś do poprawienia w książce, a mnie tak nie chce się już do niej wracać. Tym bardziej, że jak zwykle recenzent czepia się byle się czepić. Jakieś drobiazgi, na które nikt i tak nie zwróci uwagi.
Wróciła tez żona na łono rodziny z wymuszonej delegacji. Cokolwiek by nie mówić, to jednak dom inaczej się prezentuje, gdy jest w nim kobieta, jakakolwiek by ona nie była.
Wróciła tez żona na łono rodziny z wymuszonej delegacji. Cokolwiek by nie mówić, to jednak dom inaczej się prezentuje, gdy jest w nim kobieta, jakakolwiek by ona nie była.
środa, 14 kwietnia 2010
Wesele
Wczoraj zastanawialiśmy się z córką, co by było, gdyby miała na 10 kwietnia ustaloną datę ślubu. Sala wynajęta na rok z góry, goście zaproszeni, tort w lodówce, wódka na stole, córka siedzi u fryzjera, a tu bum. Samolot się rozbija, ogłaszają żałobę narodową. Nic tylko nie włączać telewizora i udawać, że o niczym nie wiemy.
Dziś idę kwit złożyć. Trzymajcie kciuki.
Dziś idę kwit złożyć. Trzymajcie kciuki.
wtorek, 13 kwietnia 2010
Kwit
Dobiegły końca moje starania o kwit. W końcu go mam. Należał mi się. Ale przede wszystkim jest mi potrzebny do dalszego funkcjonowania. Jego brak mógł skomplikować mi życie i nie tylko mnie, i bardziej niż nawet wcześniej tym myślałem. No ale jest. A co dalej, zobaczymy.
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Na głodzie
Jak po Czernobylu bezchmurne niebo, prawie upalnie mimo, że to nawet nie połowa kwietnia. Makowy widget jeszcze godzinę temu zapowiadał chmury na środę, a teraz patrzy na mnie sześcioma słoneczkami.
A ja na głodzie. Trochę ssie, ale bez rewelacji. Za to jakieś mroczki przed oczami. Może to nagły brak nikotyny? Poszedłem do dziadka, żeby mi cukier i ciśnienie zmierzył. Nic, w normie. Tylko cholesterol 267. Trzeba coś z tym zrobić.
A ja na głodzie. Trochę ssie, ale bez rewelacji. Za to jakieś mroczki przed oczami. Może to nagły brak nikotyny? Poszedłem do dziadka, żeby mi cukier i ciśnienie zmierzył. Nic, w normie. Tylko cholesterol 267. Trzeba coś z tym zrobić.
iSmoke
Od 24 godzin nie palę papierosów. Dawno chciałem, ale nie było okazji. Wraz z Martą znaleźliśmy taką okazję. Nie jest źle. Warto na pewno rzucić, bo coraz bardziej wstyd mi palić, gdy 80% społeczeństwa nie pali.
niedziela, 11 kwietnia 2010
Ćwierkanie
Niestety obserwuję, że Twitter rośnie w siłę. Widać młodzi ludzie, czyli jednak główni użytkownicy internetu, lubią ćwierkać. Twittowanie kojarzy mi się z chaosem, szumem informacyjnym. Ale młodzi lubią, gdy dzieje się dużo, jak im coś gra zawsze i wszędzie.
Kilka dni temu zacząłem blogować. Dziś postanowiłem bliżej zainteresować się twittowaniem. Nie chcem, ale muszem.
Kilka dni temu zacząłem blogować. Dziś postanowiłem bliżej zainteresować się twittowaniem. Nie chcem, ale muszem.
sobota, 10 kwietnia 2010
Spałem dziś na kanapie
Z jakiego powodu? Wiadomo, bo kiedy facet jest zmuszony spać na kanapie. Zawszeć to przez kobietę. Spało się tak sobie, a na dodatek śniła mi się inna kobieta.
poniedziałek, 5 kwietnia 2010
Koniec świąt
Piękna pogoda nam dopisała, za co dziękować Bogu i synoptykom, którzy od tygodnia same deszcze zapowiadali. A skoro dano nam słońce i śpiew ptaków, to byczyłem się, co jakiś czas przerywając jednak tę czynność celem spożycia kolejnej porcji potraw wielkanocnych. Ale odbyłem także wycieczkę rowerową po okolicznych lasach i to z żoną.
sobota, 3 kwietnia 2010
Podróż
Wczoraj odwiedziliśmy teściów. Powrotna droga jak zwykle po ciemku, więc mało przyjemna. Siedząc za kierownicą odebrałem życie małemu pieskowi. Jest mi bardzo smutno i przykro. Nie jechałem szybko, wcisnąłem hamulec, odbiłem w lewo, ale piesek nie przyspieszył kroku, na co liczyłem i sięgnęło go prawe koło. Chyba... bo coś stuknęło pod kołem. Przepraszam Panie Boże, za nic nie chciałem tego. Bardziej na lewo nie mogłem, bo z przeciwka jechał inny samochód. Mogłem mocniej hamować, z piskiem, ale absolutnie liczyłem, że on ostatnie dwa kroki zrobi nieco szybciej. A on nie przyspieszył wcale i zabrakło mu kilku centymetrów. Bardzo źle się z tym czuję, bardzo źle.
czwartek, 1 kwietnia 2010
Radio
Ostatnie dwa dni spędziłem trochę przy samochodzie i na rowerze. W tym pierwszym mam kłopot z radiem – jeden głośnik coś szwankuje, w drugim przednia przerzutka wymaga regulacji. I chyba w obu przypadkach potrzebuję fachowca.
wtorek, 30 marca 2010
Pierwsza próba
No cóż, pierwsze podejście do zdobycia tego, o czym myślę od roku, nieudane. Ale nie tracę nadziei. Więcej, mam nawet wiarę, że się uda.
niedziela, 28 marca 2010
Wiosna
Nieśmiało, ale przyszła. Dziś w nocy wskazówki zegara w tył i od razu jaśniej. Wymieniłem filtr powietrza w samochodzie. Jeszcze świece muszę nowa powkręcać i samochód też będzie gotów do wiosny. Muszę któregoś dnia wypróbować nowy nabytek – bagażnik na rowery. Ale będzie jazda.
piątek, 26 marca 2010
Jajca czas malować
Nastała wiosna i naszej krainie. Rowery już wyrychtowane, mieszkanie z wolna się odświeża, piec wygasza. Szkoda, że dziś piątek, a nie wyczekiwana sobota. No cóż, wytrzymamy te 4 lekcje dzisiejsze, a potem las odwiedzić, powietrza w nozdrza zaciągnąć.
czwartek, 25 marca 2010
Pierwsze podejście
Tak mnie naszło z tym blogowaniem, ale też mam świadomość, że trzeba się uczyć wciąż na nowo. Mimo wszystko chciałbym również namówić Marcina do założenia bloga. Może kiedyś się uda, ale wpierw sam się muszę nauczyć to robić. No to zaczynajmy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)