środa, 14 kwietnia 2010

Wesele

Wczoraj zastanawialiśmy się z córką, co by było, gdyby miała na 10 kwietnia ustaloną datę ślubu. Sala wynajęta na rok z góry, goście zaproszeni, tort w lodówce, wódka na stole, córka siedzi u fryzjera, a tu bum. Samolot się rozbija, ogłaszają żałobę narodową. Nic tylko nie włączać telewizora i udawać, że o niczym nie wiemy.
Dziś idę kwit złożyć. Trzymajcie kciuki.

Brak komentarzy: