poniedziałek, 29 listopada 2010
Sukces?
Wiele lat temu nie udało mi się zniechęcić pewnego księdza do zakupu Macintosha. Mimo moich gadek kupił i używa do dziś, ciesząc się, że nie posłuchał mnie wtedy. Niniejszym donoszę, że tym razem udało mi się namówić pewną księgową do zakupu iMaka. Wpadła któregoś razu do mnie do domu, zobaczyła i powiedziała, "To ja chcę takiego". I teraz sam nie wiem, czy się cieszyć, bo już zapowiedziała, że mam jej zainstalować Windows na tym maku i przenieść wszystkie dane. Toż to kupa roboty.
piątek, 26 listopada 2010
Pomysł na książkę
Marta dziś napisała: „Swoją drogą Twoje «smoczki» w listach natchnęły mnie, że jak będę pisać książkę, którą kiedyś napiszę, tylko jeszcze dojrzewam, to napiszę ją opierając wątek na osi mojej relacji z Tobą, takiej wyjątkowej więzi ojciec-córka całość będzie jedynie doplatanymi do naszej historii wątkami.”
Może być interesujące, jak Dexter i jego ojciec.
Może być interesujące, jak Dexter i jego ojciec.
czwartek, 25 listopada 2010
Etat
Bardzo spodobało mi się dziś pewne zasłyszane powiedzonko. Często jako belfer spotykam się z zarzutem, że pracuję tylko 18 godzin (bo tyle jest w etacie) tygodniowo i jeszcze mi płacą. O dziś będę odpowiadał: „Masz rację, dlatego nauczyciele tak marnie zarabiają, bo płacą nam tylko za te 18 godzin”.
wtorek, 23 listopada 2010
Przyjaciel
Dziś odezwał się „przyjaciel”. Internet mu wysiadł. Ale przy okazji podrzucił adres bloga swojej żony (http://www.miraiceti.blog.interia.pl). Raz miałem okazję z nią pogadać dłużej i zrobiła na mnie wrażenie bardzo ciepłej żony, strażniczki domowego ogniska, a przy tym mądrej i wrażliwej. Dowiedziałem się wtedy też, że "przyjaciel" to typowy facet, który nie umie docenić tego, co w domu ma, mimo, że kiedyś bardzo o to walczył. Oby nie było tak, że doceni kiedy zacznie tracić.
Pozdrawiam Miro.
Pozdrawiam Miro.
środa, 17 listopada 2010
Praca twórcza
Tak, na pewno jestem bardziej intelektualistą niż złotą rączką. Gdy innym wystruganie pudełka zajmuje kilka godzin, mnie potrzeba na to kilku dni. Tymczasem siedzę nad programem nauczania. Tworzę. Skupiam maksymalnie wiele szarych komórek, by wymyślić coś, co byłoby przydatne i trafne, unoszę brwi do góry, marszczę czoło, a przy tym chyba także napinam mięśnie. Tak, praca twórcza może być bardzo męcząca fizycznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)