wtorek, 29 marca 2011
Standardy
Działanie internetu jako medium ogólnoświatowego opiera się na pewnych standardach. Anglicy nie trzymają się standardów i potem są kłopoty z kierownicą po prawej stronie. Dla jednych standardy służą do tego aby z nich sprawnie korzystać, a dla innych jako narzędzia handlowe. Microsoft wielokrotnie wprowadzał drobne „usprawnienia” standardów dla celów skutecznego zwiększania sprzedaży swoich produktów. Jednym z takich zabiegów było zapisywanie załączników w listach elektronicznych troszkę inaczej niż reszta świata. Wszystko niby zgodne ze standardami za wyjątkiem tego, że żaden niemikrosoftowy program pocztowy takiego załącznika potem nie mógł z listu wydłubać. Sfrustrowany kolejnym takim listem otrzymanym od swoich korespondentów odbiorca, pędził wydać swoje pieniążki na programy Microsoftu, które „jako jedyne na świecie są tak dobre, że potrafią odczytać listy z załącznikami”. Przykłady można by mnożyć. Sami przecież znacie problem, gdy ładowarka „w gościach” nie pasuje do Waszej komórki.
sobota, 26 marca 2011
Ufff
Kooniec. Kolejne studia pozostaną już tylko papierem w aktach. Chwilę muszę odpocząć i pomyśleć, co dalej. Za rok w końcu ukaże się mój podręcznik do szkoły średniej, który próbowałem wydać 10 lat temu. Jeśli tym razem uda się, to pióro można będzie odstawić. Kolej na inwestycję w siebie. Jest kilka rzeczy, które bardziej chcę opanować niż pisać.
Przy okazji studiów dyskutowaliśmy z profesorem nad mierzalnością pracy nauczyciela. Mam kilka pomysłów. Na przykład żadne tam A, B, C, D. Punkty gromadzone jak w Tesco. Od zera w górę, brak granicy górnej, bez określania, kiedy szkoła jest the best, czy ta z 1000 punktów, czy z 1000000. Ale rodzice pewnie wybiorą tę drugą, bo punkty są upublicznione. A skąd biorą się punkty? Ano zewsząd: zdobywa je każdy nauczyciel, każdy uczeń, przelicza się procentowo (żeby mała szkoła miała te same szanse, co duża) i wkłada do wspólnego worka. Punkty za studia podyplomowe, za szkolenia, za wycieczki, za pisarstwo, za pracę społeczną, za wyniki itp. Przy okazji punkty zdobyte przez nauczyciela procentują w dodatku motywacyjnym.
Hospitacje won. Za to w każdej chwili dyro czy ktoś inny może przyjść z kamerą i sfilmować całą lekcję. Nagranie wkłada się do akt, służy kontroli i okresowej ocenie, jest całkowicie obiektywne, jest czystym dokumentem.
Wszystkie drzwi w szkole przeszklone. Ja mam prawo widzieć, co robi dyrektor, on ma prawo widzieć, co ja robię. Tańsze to niż monitoring, a jakie skuteczne.
Okresowe obowiązkowe badania psychiatryczne nauczycieli standaryzowanymi testami. Okresowe egzaminy z wiedzy metodycznej i fachowej, standaryzowane w całym kraju. Coś jak test sprawnościowy w policji czy wojsku. Za wyniki takich testów oczywiście punkty.
No i ostatni pomysł — anonimowy serwis internetowy, gdzie uczniowie i rodzice na bieżąco, na co dzień mogą oceniać pracę szkoły i swoje zadowolenie.
Przy okazji studiów dyskutowaliśmy z profesorem nad mierzalnością pracy nauczyciela. Mam kilka pomysłów. Na przykład żadne tam A, B, C, D. Punkty gromadzone jak w Tesco. Od zera w górę, brak granicy górnej, bez określania, kiedy szkoła jest the best, czy ta z 1000 punktów, czy z 1000000. Ale rodzice pewnie wybiorą tę drugą, bo punkty są upublicznione. A skąd biorą się punkty? Ano zewsząd: zdobywa je każdy nauczyciel, każdy uczeń, przelicza się procentowo (żeby mała szkoła miała te same szanse, co duża) i wkłada do wspólnego worka. Punkty za studia podyplomowe, za szkolenia, za wycieczki, za pisarstwo, za pracę społeczną, za wyniki itp. Przy okazji punkty zdobyte przez nauczyciela procentują w dodatku motywacyjnym.
Hospitacje won. Za to w każdej chwili dyro czy ktoś inny może przyjść z kamerą i sfilmować całą lekcję. Nagranie wkłada się do akt, służy kontroli i okresowej ocenie, jest całkowicie obiektywne, jest czystym dokumentem.
Wszystkie drzwi w szkole przeszklone. Ja mam prawo widzieć, co robi dyrektor, on ma prawo widzieć, co ja robię. Tańsze to niż monitoring, a jakie skuteczne.
Okresowe obowiązkowe badania psychiatryczne nauczycieli standaryzowanymi testami. Okresowe egzaminy z wiedzy metodycznej i fachowej, standaryzowane w całym kraju. Coś jak test sprawnościowy w policji czy wojsku. Za wyniki takich testów oczywiście punkty.
No i ostatni pomysł — anonimowy serwis internetowy, gdzie uczniowie i rodzice na bieżąco, na co dzień mogą oceniać pracę szkoły i swoje zadowolenie.
poniedziałek, 21 marca 2011
Śniadanie do łóżka
W końcu udało mi się obejrzeć tę kolejną polską komedię romantyczną. Za jakiś czas dzieci w szkole będą chyba pisać rozprawki o tymże nurcie polskiej kinematografii początku XXI wieku.
Karolak jak zwykle świetny. A w duecie z Adamczykiem oczywiście rozkładają na łopatki konkurencję. Acz obaj grają za każdym razem w ten sam komediowy sposób. Adamczyka poznałbym już po samych ruchach jego cienia. Jak nic nie zmieni, zrobi się w końcu nudno.
Ale kładąc się do łóżka po obejrzeniu filmu zastanawiałem się nad samym tytułem tegoż. Kto wymyślił śniadanie do łóżka? Toż to zupełnie nie wygodne jeść w łóżku, niebezpieczne dla konsumenta i jego pościeli, a wręcz niesmaczne tak się odżywiać z zaropiałymi ślepiami, sterczącymi kudłami i spoconymi pachami… fuj. Nie wygodniej przy stole jak ludzie cywilizowani?
Karolak jak zwykle świetny. A w duecie z Adamczykiem oczywiście rozkładają na łopatki konkurencję. Acz obaj grają za każdym razem w ten sam komediowy sposób. Adamczyka poznałbym już po samych ruchach jego cienia. Jak nic nie zmieni, zrobi się w końcu nudno.
Ale kładąc się do łóżka po obejrzeniu filmu zastanawiałem się nad samym tytułem tegoż. Kto wymyślił śniadanie do łóżka? Toż to zupełnie nie wygodne jeść w łóżku, niebezpieczne dla konsumenta i jego pościeli, a wręcz niesmaczne tak się odżywiać z zaropiałymi ślepiami, sterczącymi kudłami i spoconymi pachami… fuj. Nie wygodniej przy stole jak ludzie cywilizowani?
sobota, 19 marca 2011
Bul
Oj bolało, bolało. Jeszcze żeby ten nasz prezydent wczoraj po prostu przeprosił i nic więcej, można by mu wybaczyć. A ten nawet nie zrozumiał, że cokolwiek powie ponad przepraszam, będzie tylko gorzej, Wytykaniem „obiatu” sięgnął dna.
Chciałbym, by któryś z dziennikarzy zadał mu i nie tylko jemu pytanie, czy w związku nie powinien pomyśleć o znacznym zwiększeniu wydatków na polską oświatę.
Chciałbym, by któryś z dziennikarzy zadał mu i nie tylko jemu pytanie, czy w związku nie powinien pomyśleć o znacznym zwiększeniu wydatków na polską oświatę.
piątek, 18 marca 2011
Pruderia
Dookoła naszych granic jest 9 elektrowni atomowych. Najbliższa tuż tuż w Obwodzie Kaliningradzkim. A w Polsce ani jednej. Powtórzę, co za wiocha. Wszyscy mają, tylko nie my.
Z elektrowniami atomowymi jest jak z samolotami. Raz w roku spadnie jakiś, zginie 300 osób i wielkie halo. Co tydzień na tylko polskich drogach ginie 100 osób, tydzień w tydzień. W zeszłą sobotę na moich oczach w jednej kolizji 4 trupy. Każdego roku umiera kilka tysięcy kobiet na raka piersi, a ja nic o tym nie słyszę w telewizji. Ale lekarza aresztują przed kamerami dla gry politycznej i w ślad za tym liczba przeszczepów w całym kraju spada prawie do zera.
Ludzie, dlaczego dajecie się zwariować? Wiem, bo polskie szkoły są jakie są i dawno przestały już uczyć myśleć samodzielnie. Wkrótce będziemy półgłówkami jak Amerykanie.
Z elektrowniami atomowymi jest jak z samolotami. Raz w roku spadnie jakiś, zginie 300 osób i wielkie halo. Co tydzień na tylko polskich drogach ginie 100 osób, tydzień w tydzień. W zeszłą sobotę na moich oczach w jednej kolizji 4 trupy. Każdego roku umiera kilka tysięcy kobiet na raka piersi, a ja nic o tym nie słyszę w telewizji. Ale lekarza aresztują przed kamerami dla gry politycznej i w ślad za tym liczba przeszczepów w całym kraju spada prawie do zera.
Ludzie, dlaczego dajecie się zwariować? Wiem, bo polskie szkoły są jakie są i dawno przestały już uczyć myśleć samodzielnie. Wkrótce będziemy półgłówkami jak Amerykanie.
środa, 16 marca 2011
Japan
Po ostatniej wydarzeniach w Japonii cały świat podziwia zdyscyplinowanie całego ich narodu. Inna sprawa, że cała ta japońska powierzchowność jest zapewne okupiona dziwną psychiką Japończyka. To przecież nie gdzie indziej, ale właśnie tam skupowano używane majtki od uczennic. Nie można być zawsze opanowanym, uprzejmym, zdyscyplinowanym. Gdzieś musi być wentyl bezpieczeństwa.
Tak czy inaczej idę o zakład, że to co dla nas byłoby klęską, dla nich stanie się motorem wzrostu i lekiem na światowy kryzys.
A elektrownie atomowe i tak będą i oby jak najszybciej kilka powstało u nas. Straszna wiocha, że nie mamy jeszcze ani jednej.
Tak czy inaczej idę o zakład, że to co dla nas byłoby klęską, dla nich stanie się motorem wzrostu i lekiem na światowy kryzys.
A elektrownie atomowe i tak będą i oby jak najszybciej kilka powstało u nas. Straszna wiocha, że nie mamy jeszcze ani jednej.
poniedziałek, 14 marca 2011
Niedziela
Wstałem sobie po 6-ej, ledwie siadłem do komputera, a tu karetka pod oknem przejechała. Jakoś mnie tknęło, że pojechali gdzieś niedaleko. A że samochód poprzedniego dnia został po domem, szybko wskoczyłem w ubranko i ruszyłem za dźwiękiem syreny.
No i mam krótki reportaż ze zderzenia czołowego. Cztery trupy na miejscu. Pierwszy raz podążyłem za służbami i od razu taka poważna kolizja. Nie było łatwo, służby są chyba uczulone na paparazzi, więc bardzo wszyscy mnie obserwowali i odganiali.
Dziś chyba skoczę do Olsztyna, ale strach po tym co widziałem pozostał. Trzeba być ostrożnym. Jeden z tych samochodów nic nie zawinił, to drugi jechał zbyt szybko i wpadł w poślizg, a zginęli wszyscy. Tego nie da się przewidzieć. Wsiadasz rano, wieziesz córkę na dworzec i jest to ostatnia Twoja podróż. Nawet się nie pożegnali z domownikami.
No i mam krótki reportaż ze zderzenia czołowego. Cztery trupy na miejscu. Pierwszy raz podążyłem za służbami i od razu taka poważna kolizja. Nie było łatwo, służby są chyba uczulone na paparazzi, więc bardzo wszyscy mnie obserwowali i odganiali.
Dziś chyba skoczę do Olsztyna, ale strach po tym co widziałem pozostał. Trzeba być ostrożnym. Jeden z tych samochodów nic nie zawinił, to drugi jechał zbyt szybko i wpadł w poślizg, a zginęli wszyscy. Tego nie da się przewidzieć. Wsiadasz rano, wieziesz córkę na dworzec i jest to ostatnia Twoja podróż. Nawet się nie pożegnali z domownikami.
piątek, 11 marca 2011
Zamiana miejsc
Gdyby jeszcze rok temu żona zaproponowała mi zamianę ról (ty zajmij się domem, a ja będę pracować), bym się przestraszył. Dziś odpowiedziałbym „bardzo chętnie kochanie”. Tak, z chęcią zajmę się domem, gotowaniem, sprzątaniem, praniem, zakupami itd. Kurcze, co te kobiety mi do tej pory wpierały, że to takie marne zajęcie. Przeciwnie — praca stała, spokojna, regularny tryb życia, bez stresu, bez szefa nad głową, bez dodatku motywacyjnego. Tylko co z tym ZUS-em?
wtorek, 1 marca 2011
Ku końcowi
Ostatni zjazd na studiach za mną. Teraz już tylko egzamin końcowy. Gorzej, że okazało się, że mam jeszcze sporo do zapłaty. Myślałem, że mniej. Przebrnąłem też w pisaniu przez rozdział o bazach danych. Nie ma jak go ugryźć, bo co można zrobić na 15-u stronach w temacie, który daje chleb większości tzw. informatyków. Zostały mi więc już tylko dwa dosyć proste rozdziały. Do końca marca powinno być zrobione. Potem poradnik, na który mam pewną koncepcję, ale znów nie będzie to jakaś fascynująca robota, bo trzeba tam zawrzeć plany wynikowe itp. tabelki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)