Media w tym roku w końcu raczej milczeniem pominęły dziwne święto w środku zimy (14 lutego). Mamy wszak Dzień Kupały w czerwcu, gdy łąka pachnie a dziewki w stogu siana najść można, kwiatów polnych narwać, spacerem uraczyć.***USA to młody kraj, który nie miał żadnej tradycji. Mądrzy ludzie wiedzieli, że aby społeczeństwo miało własną tożsamość winno mieć własne niepodważalne tradycje. Dlatego wymyślili święto dziękczynienia (mam nadzieję, że nie zaczniecie jeść indyka 4 lipca), walentynki, halloween itd. Dlatego ich filmy epatują szacunkiem do flagi, prezydenta i żołnierza oddającego swe życie w Wietnamie za ojczyznę oczywiście. Dlatego u nich wszystko jest pod schemat. W ten sposób socjotechnikami buduje się szkielet społeczeństwa, które powstało sztucznie z napływowej ludności (więźniów głównie i niewolników) o różnych korzeniach. Ale to absolutnie nie powód, by zaprzeczać własnym tradycjom na rzecz amerykańskich.
Nie uznaję rozwodów i zdrad. Zamiast szukać kochanki, lepiej kupić żonie seksowną bieliznę, sprowokować do założenia ładnego ciucha, wklepać krem, żeby nie miała zmarszczek, powiedzieć komplement, żeby była stała się łatwiejsza do zdobycia. Jeśli brakuje Ci czegoś z żonie, pokombinuj jak zrobić, żeby to miała. To prostsze, tańsze i wygodniejsze niż kombinowanie z kochanką. Żadna filozofia, po prostu myślenie pragmatyczne.
Tak, wiem, amoralne stosowanie socjotechnik w odniesieniu do własnej małżonki. OK, ale zgodnie z przysłowiem „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”, jeśli ona nie zorientuje się, że jest przedmiotem psychogierek, nic jej nie ubędzie. Nam natomiast znacznie poprawi się samopoczucie z osiągniętego sukcesu i bądź co bądź zdobycia zamierzonego celu. Skoro nikomu nie dzieje się krzywda, a związek zyskuje, to co w tym złego?