czwartek, 23 czerwca 2011

Sama przyjemność

Obowiązki gosposi coraz bardziej mi odpowiadają, a odkąd spożytkowałem talony żony na zakup profesjonalnej patelni w pobliskim domu handlowym gminnej spółdzielni, smażenie stało się po prostu przyjemnością. Nic nie przywiera, szturam sobię te kotlety drewnianą łopatką, a one suną jak po lodzie. W Lidlu zakupiłem silikonowe pędzelki do smarowania tłuszczem i teraz smyram teflonową powierzchnię patelni seledynowymi frędzelkami. Ten teflon w dotyku to jest trochę jak mój makowy głądzik. Panowie, uwierzcie swoim żonom — dobra patelnia to skarb.

Heart frying