poniedziałek, 6 grudnia 2010

Imieniny Mikołaja

A tu dzień wstał chmurny, odwilż. I dobrze, bo te kilka dni mrozów zupełnie mi się nie spodobały. Ale w duszy też pochmurno. Czytanie bloga Miry nastawiło mnie już na starcie na wilgotno. Telefon do Marty, a w słuchawce coraz bardziej minorowe dźwięku. Moja córcia trafiła na trudny orzech do zgryzienia, a to spowodowało, że ta bardzo ekspansywna dziewczyna z wolna ma dosyć dorosłego życia, w którym czuje się kompletnie sama. Obieram ziemniaki na obiad i zastanawiam się nad podjęciem własnych działań, w które sam nie wierzę, ale które powinienem podjąć, by być w zgodzie z samym sobą.

Brak komentarzy: