Działacze katoliccy zwiększyli swoją aktywność w związku z wyborami. Tłumaczą dzikiemu narodowi, że metoda "in vitro" jest nienaturalna, a więc nie zgodna z religią. Ale ja nie przypominam sobie, by Chrystus chodząc po Ziemi opowiadał coś a propos naturalne-dobre, nienaturalne-złe. Raczej głosił przykazanie miłości po prostu. Miłości bliźniego. Kogóż krzywdzi metoda "in vitro"? Jakby nikogo. W czym więc tkwi zło? Niech mi to ktoś wyjaśni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz