środa, 26 stycznia 2011

Modlitwa św. Tomasza z Akwinu

Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
że się starzeję i pewnego dnia będę całkiem stary.

Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym;
czynnym, lecz nie narzucającym się.

Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości,
jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym
zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia
w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań
i cierpień w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania
ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami
o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.

Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę Cię
o większa pokorę i mniej niezachwianej pewności,
gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

Użycz mi chwalebnego poczucia,
że czasami mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy
to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w
nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach.
Daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Co to jest internet

Pojawiła się nowa definicja internetu, na wskroś nowoczesna, trendi i prosta jak kłębek sznurka w kieszeni. Poznałem ją dzięki swoim dobrym kontaktom z młodym pokolenie. Ale do rzeczy.
Co to jest internet?
Internet to jest to coś, na czym działa Facebook.

niedziela, 23 stycznia 2011

Stolica

Zaprowadzili nas ADE do knajpy stołecznej „U kucharzy”. W gazetach o niej pisali, że Warszawiacy się tam spotykają, a miejsca trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem.
Knajpa przerobiona ze starej gierkowskiej kuchni. Właściwie to oni tam chyba nic nie remontowali, tylko kuchenne stoły prześcieradłami przykryli. Nawet tynk ze ścian odpadał, a wywietrzniki lepiły się od tłuszczu. Nie wiem, jak im to Sanepid odebrał.
Pic knajpy miał polegać na tym, że kucharze wmieszani są między gości i na ich oczach rozprawiają te kaczki, udźce i inne tatary.
Ceny oczywiście stosowne i tylko gupi gości z prowincji mieli ubaw, którego nie bardzo rozumiał kierownik sali kręcący się koło nas.

wtorek, 18 stycznia 2011

Dżemka

Zawsze zastanawiałem się po co ludziom w budzikach funkcja „drzemka”. Bez tej funkcji budzik jest wręcz nie do przyjęcia. Po co ludzie ustawiają sobie budzenie na 6:50 skoro i tak zamierzają wstać o 7:00? Nabijam się, wiem, i to z 80% populacji pewnie. Ale inni się pewnie śmieją ze mnie, widząc jak o 23-ej słaniam się na nogach, gdy dla nich życie dopiero nabiera rozpędu. No cóż, nie żałuję, że takim typowym skowronkiem mnie stworzono. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten świat jest naj (jeśli w ogóle) właśnie o świcie i nie umywa się do niego ten o zmierzchu zakurzony i spocony, przesycony czerwienią z brakami w błękicie.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Logika

Wczoraj na wykładzie zacnego profesora, co ma maczka, doszliśmy do wniosku, że jeśli myślisz, że nie myślisz, to się mylisz, bo właśnie myślisz o tym, że czy myślisz.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Witaminki

Zima wyssała ze mnie zupełnie zdrowie. Jakiś słabiutki jestem. Wpadłem więc do apteki do mojej ulubionej panie i zakupiłem Witaminer energia. Zażyłem czem prędzej pierwszą tabletkę i zabrałem się do przygotowań mieszkanka do przyjęcia księdza.
Podczas każdego pobytu w aptece nie mogę napatrzeć się na tę moją panią. Przypomina mi kogoś. Szczególnie sposób układania ust, gdy mówi. No i te przypudrowane piegi. Wolałem ją jednak w jasnych włosach. Zawsze ma i tak groźną minkę i te obecne kasztanowe pogłębiają tę marsowość na twarzy.

niedziela, 9 stycznia 2011

Wpadka

Podobno zostałem namierzony. Trzeba będzie uważać, co piszę, boż ludziska to czytają. A myślałem, że tak sobie bezkarnie "bloguję".

niedziela, 2 stycznia 2011

Kwiat pustyni

Przydarzyło się nam dziś obejrzenie ciekawego filmu "Kwiat pustyni". To o znanej somalijskiej modelce, której tradycyjnie w jej rodzinnym kraju wycięto zewnętrzne narządy płciowe brudną żyletką a następnie zaszyto całość zwykłym kolcem z jakiego pustynnego krzaka. Oglądając film miałem łzy w oczach. Jak facet może krzywdzić kobiety tylko dla zaspokojeniu pierwotnego instynktu posiadania. Zszokowała mnie zwłaszcza scena, gdy lekarz w Londynie chcąc pomóc bohaterce i udrożnić drogi rodne woła jako tłumacza Somalijczyka pielęgniarza, a ten miast przetłumaczyć życzliwe słowa doktora, wylewa kubeł pomyj na kobietę, mówiąc jej jak to ona zdradza kraj i narodowe zwyczaje przychodząc po pomoc do ginekologa. Próbowałem wyobrazić sobie cierpienia kobiety, której szamanka pozostawiła ledwie szparkę wielkości łebka zapałki. Jaki ból musiał wiązać się z oddawaniem moczu, że o menstruacji nie wspomnę. Ech faceci. Burki są przegięciem, ale to zasługuje na karę dożywocia, bo śmierć byłaby zbyt łaskawa.