środa, 24 sierpnia 2011

Stało się

Jak podało CNN dziś 25 sierpnia 2011 roku Steve Jobs złożył rezygnację z funkcji CEO Apple. (kilka mniej lub bardziej znanych zdjęć można obejrzeć tu http://tinyurl.com/stefend). Jednocześnie zarekomendował Tima Cooka na swoje miejsce. Rada dyrektorów wybrała tego ostatniego na nowego CEO w Apple, a Steve Jobs został przewodniczącym rady nadzorczej. Nikt nie ma wątpliwości, że przyczyną są kłopoty zdrowotne, których dłużej nie da się już lekceważyć. Jobs i tak od stycznia pracował na „pół etatu”.

SJobs

Dziś dobiegła więc końca pewna era, już nigdy nie będzie tak samo. Giełda zareagowała nerwowo, choć Steve zostawia firmę na pozycji, na jakiej nigdy wcześniej nie była. Dziś Apple jest największą firmę IT na świecie i jedną z najbardziej wartościowych spółek z marką wartą krocie. Bez Stefka to już jednak nie będzie to.

TCook

W liście Jobsa do rady czytamy: „Zawsze mówiłem, że jeśli kiedykolwiek nadejdzie dzień, w którym nie będę mógł już dłużej sprostać obowiązkom i oczekiwaniom jako CEO Apple, powiem o tym pierwszy. Niestety, ten dzień właśnie nadszedł.Dziś składam swoją rezygnację. Chciałbym nadal służyć firmie, o ile rada uzna to za stosowne, jako członek Rady Nadzorczej, dyrektor i pracownik Apple. Jeżeli chodzi o mojego następcę, to zdecydowanie rekomenduję Tima Cooka jako przyszłego CEO firmy.Wierzę, że najlepsze i najbardziej innowacyjne dni Apple są jeszcze przed nami i oczekuję możliwości obserwowania i uczestniczenia w nich w nowej roli. W Apple poznałem kilku najlepszych przyjaciół w moim życiu i dziękuję wszystkim, że przez tak wiele lat miałem możliwość pracować obok was.”

czwartek, 18 sierpnia 2011

All my God

Po roku spędzonym na urlopie, gdy całymi dniami byłem sam w domu wraz z psem, ten ostatni zaczyna mnie zdecydowanie wkurzać. Ostatnimi czasy łazi za mną nawet do kibelka, a dziś w nocy nadepłem mu na ogon, bo postanowił przenieść się do sypialni i legnąć u mego wezgłowia. Dawniej, gdy wychodziłem z nim na spacer, latał sobie samopas i często musiałem go wołać i czekać aż łaskawie wróci ze mną do domu. Teraz łazi przy nodze, a zostawiony na 5 minut pod sklepem (nie używam smyczy) po chwili jest już między regałami w poszukiwaniu obiektu swojego uwielbienia, czyli mnie. Pogięło go dokumentnie.

Dog

Jako istoty niby znacznie bardziej rozumne zbyt daleko od tego typu psich zachowań wcale nie odbiegamy. Tak mi się wydaje, bo najzupełniej rozumiem tę pierwotną potrzebą „posiadania własnego boga”. Natomiast nie rozumiem tzw. ateistów. Czy naprawdę obdarzeni są tak silną konstrukcją psychologiczną, że nie potrzebują boga? Mam wrażenie, że tego typu potrzeba jest jedną z pierwotnych, choć nie wymienia się jej w tzw. piramidzie potrzeb.

God

W urzędowej opinii mojego zakładu przy określono mnie jako osobę o silnym charakterze. I było to dla mnie najbardziej zaskakujące określenie, jakie tam wyczytałem. Bo ja jak najbardziej odkąd pamiętam odczuwałem tę pierwotną potrzebę posiadania swojego boga. Jest mój, jest nieco inny od powszechnie postrzeganego, sam przez lata wypracowałem sobie jego wizerunek. I tak myślę sobie, że ten wpis jemu właśnie dedykuję. Mam nadzieję, że się mu tym przypodobam.

sobota, 13 sierpnia 2011

Oczyma chłopca

Kolejny raz pozwolę sobie wrócić do babskiego tematu. Trąci trochę zboczeniem — wiem, ale frustrująco fascynuje mnie zagadka inności postrzegania tych gatunkowo spokrewnionych z nami istot. Nie znam się na systematyce biologicznej, ale zapewne to samo łacińskie określenie dotyczy zarówno nas facetów, jak i naszej nieowłosionej krągłej odmiany. A przecież tak nie powinno być. One są zupełnie inne od nas i nie może to wynikać wyłącznie z jakichś tam bliżej nieokreślonych nienamacalnych różnic psychologicznych. Muszą istnieć jakieś przyczyny także w budowie komórkowej, innej przemianie materii, przewodzeniu dendrytów, czy działaniu enzymów. Coś biologicznego musi powodować, że zupełnie nie potrafimy jako faceci ani wczuć się w te ich nastroje, doznania, odczuwania, ani tym bardziej je zrozumieć.

Man on sofaInna sprawa, że obie odmiany człekokształtne doskonale uzupełniają się wzajemnie. On — nigdy nie dorastające wieczne dziecko, ona — z rozbuchanym instynktem macierzyńskim z troską pozwala mu na chłopięce zabawy kolejką nawet, gdy przygotowuje się już do roli dziadka.

Man drinkingPodobno Pan Bóg stworzył je, gdy zobaczył nasze bezradne oczęta. Wymyślił, bo pewnie bał się, że natychmiast po opuszczeniu Raju rozbijemy sobie nos i napytamy sobie biedy. Tak czy inaczej dzięki mu za to, że potrafił tak doskonale przewidzieć nasze męskie potrzeby.

SandJa w tych ostatnich dniach wakacji znajduję zupełnie znów niezrozumiałą przyjemność w przeglądaniu internetowych galerii z kolorowymi fotkami z gatunku „naked girls one the beach”. I nie mam pojęcia, dlaczego tak mnie relaksują te ich krągłości skąpane w słońcu. W każdym razie to jedno z najdoskonalszych dzieł Pana.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Trampki w Londynie

Nie tak dawno rozwodziłem się nad angielskim policjantem i chyba wykrakałem. Ten dżentelmen przyjaciel człowieka okazał się bezradny wobec tego, co przyniosła wakacyjna londyńska ulica. Podejrzewam, że chłopaki w mundurach stali i oczom nie wierzyli, bo też w szkole zupełnie nic nie wspominali o tym, że można demonstrować nie wiadomo w jakiej sprawie niszcząc i okradając sklepy. Nota bene nawet filię Apple Store ewakuowano z obawy przed rosnącym pożądaniem produktów z jabłkiem w cenie $0,00.

Londyn

No właśnie, czy naprawdę nic nie wiadomo o pobudkach tych młodych ludzi? Dobrze jest posłuchać Polaka, który pomieszkiwał nad Tamizą. Tamtejsze spokojne społeczeństwo przemierzające równiutkie chodniki w drodze do swych równiutko ustawionych domków z czerwonej cegły, z równiutko przystrzyżonym trawnikiem za domem i lśniącą limuzyną przed nim, tylko z pozoru chyba było obrazem szczęścia i spokoju. Od dawna gdzieś z dala od tych domków narastało naprężenie, dorastali imigranci różnej maści ze świadomością, że pewne dzielnice, sklepy i uczelnie nigdy nie będą dla nich dostępne mimo, że od dawna mówią „tu jest mój kraj”. Dziwne, bo nigdy wcześniej nigdzie nie słyszałem o angielskim rozwarstwieniu. Więcej, wydawało mi się, że jest to kraj w sam raz dla mnie.

Tramoki2

A co mają z tym wspólnego trampki? Ano te nowomodne buty, kojarzące mi się z płaskostopiem i intensywnym zapachem najtańszej gumy, to chyba panaceum innych młodych ludzi na frustrację taką, jaką zwymiotował Londyn. Tylko trzeba je łykać długo przed, a nie w trakcie.

Trampki

Kilka lat temu szmateksy wrosły w nasz krajobraz i stały się pełnoprawnymi magazynami mody. Dziś nawet p. Kwaśniewska opowiada w telewizji o swoich szmateksowych zdobyczach, choć chyba trzeba ją brać na wpół serio. Dziś też jest moda na trampki zwykłe, kolorowe, na obcasie, odkryte,sznurowane i na rzepy. Nie stać mnie na szpilki od Louboutina, więc lansuję trampki z osiedlowego But-marketu.

 

wtorek, 2 sierpnia 2011

Przyjaciel człowieka

Nie, nie chodzi mi o czworonoga, bo ten przypomina mi raczej sprzedajczyka, który dawno temu w zamian za kąski z ludzkiego stołu zaprzedał swoją osobowość i odrębność gatunkową. Myślę o polskim policjancie.

Przyjaciel czlowieka

Od jakiegoś czasu starają się bardzo być medialni na pokaz, elokwentni i dobrze wychowani. W tym celu tylko nielicznych dopuszcza się przed kamery — tych przeszkolonych w mowie i piśmie. Za ich plecami ciągle pracuje stary beton, który ma w głębokim poszanowaniu prawno, na straży którego stoi. Brawo dla TVN, który co i rusz wyciąga grzeszki panów w niebieskich mundurach. Wczoraj, gdy pokazali komisarzowi Sokołowskiemu materiał o tzw. bluetaxi z Ostrołęki, po raz pierwszy zobaczyłem, że nawet jego może zatkać. Oczywiście wykpił się, że w tej chwili nic nie może powiedzieć póki nie sprawdzi autentyczności dziennikarskiego nagrania.

Policeman

A mnie marzy się taki angielski policjant, jakiego widziałem tylko na filmie. Polak w Londynie niesie stary telewizor z tzw. wystawki i na widok policjanta polskim odruchem chce dać nogę. Tymczasem policjant (angielski, nie polski) podchodzi i proponuje pomoc w transporcie. Mało z krzesła nie spadłem. Może za 100 lat moje wnuki nie będą tak zdziwione podczas tej sceny, a może sami na polskiej ulicy spotkają takiego policjanta.