To tytuł znanego chyba wszystkim filmu, ale też zjawisko trudne do zwerbalizowania, a znane, czasem nazbyt dobrze, niewielkiemu procentowi populacji. Ulotne tak samo jak sam tytułowy zapach. Dziwne, bo przecież faceci zupełnie nie są z gatunku węchowców. Bo też pewnie i nie o zapach chodzi, tylko o coś znacznie bardziej złożonego. (często zastanawiam się jak wygląda zapachowy świat mojego psa, który zawsze biega z nosem tuż przy ziemi).
Słynne „kobieto, puchu marny” niesie ten sam przekaz i jedynie facet może być autorem takiego stwierdzenia. A zwłaszcza facet, któremu w pewnym momencie życia zabrakło tego miętkiego w dotyku puchu marnego, zapachu ulotnego, delikatności czyniącej z chama dżentelmena.
Innym fenomenem związanym istnieniem cennego żeńskiego pierwiastka w męskim świecie są damskie stopy. Ostatnio panuje w mediach moda na publiczne ogłaszanie gejowskiej orientacji. Ale tylko Szymon Majewski (cokolwiek o nim sądzić) na wizji przyznał się do uwielbienia tejże prozaicznej części kobiecego ciała. Znów trudno zwerbalizować, o co właściwie chodzi z tymi stopami. A jednak niektóre z kobiet doskonale zdają sobie sprawę, że to jeszcze jeden bardzo ważny argument w małżeńskich kłótniach. ;-)
Pamiętam, że razu pewnego podczas wakacji w Augustowie, pół godziny „oglądałem” okulary słoneczne na jednym z ulicznych stoisk tylko dlatego, że sprzedająca je dziewczyna miała wręcz urzekające stópki odziane w skąpe klapki. Wstyd mi, ale co zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz