Obama chwalił nasze kochane Apple, a to chyba nawet cenniejsze niż wysokie miejsca w rankingach na ludzi roku lub dekady w biznesie i pozycja produktów Apple w czołówce w testach sprzętu komputerowego.
Barack wymienił Steve’a Jobsa jednym tchem z innymi ważnymi ludźmi nauki, techniki i biznesu z historii USA w swoim przemówieniu. I nie zrobił tego byle gdzie, bo w parlamencie Zjednoczonego Królestwa w Westminsterze, a nie jakiegoś pośledniego kraiku (Polska?). Jego przemówienie usłyszeli widzowie wielu krajów świata, w tym i u nas. Ciekawy jestem, czy Jobs sprezentuje Obamie jakiś mały gadżecik, jak swego czasu Mediewiewowi.
Niech nam żyje 100 lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz