Marta kupiła sobie za własne pieniądze iMaka. Całej transakcji towarzyszyła jakaś dobra aura — oferta pojawiał się nagle i w rewelacyjnej cenie na Szarlotce. Teraz córcia wraca z pracy ze słowami „stęskniłam się za moim makiem, jest taki śliczny”.
Ale nie to napawa mnie radością i… dumą. Najbardziej cieszy mnie sam fakt, że podejmując decyzję wydania swoich pieniędzy na nowy komputer nawet przez myśl jej nie przeszło, że będzie to jakikolwiek pecet. Of course Mac, of course my blood!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz