Gdyby jeszcze rok temu żona zaproponowała mi zamianę ról (ty zajmij się domem, a ja będę pracować), bym się przestraszył. Dziś odpowiedziałbym „bardzo chętnie kochanie”. Tak, z chęcią zajmę się domem, gotowaniem, sprzątaniem, praniem, zakupami itd. Kurcze, co te kobiety mi do tej pory wpierały, że to takie marne zajęcie. Przeciwnie — praca stała, spokojna, regularny tryb życia, bez stresu, bez szefa nad głową, bez dodatku motywacyjnego. Tylko co z tym ZUS-em?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz