niedziela, 2 stycznia 2011

Kwiat pustyni

Przydarzyło się nam dziś obejrzenie ciekawego filmu "Kwiat pustyni". To o znanej somalijskiej modelce, której tradycyjnie w jej rodzinnym kraju wycięto zewnętrzne narządy płciowe brudną żyletką a następnie zaszyto całość zwykłym kolcem z jakiego pustynnego krzaka. Oglądając film miałem łzy w oczach. Jak facet może krzywdzić kobiety tylko dla zaspokojeniu pierwotnego instynktu posiadania. Zszokowała mnie zwłaszcza scena, gdy lekarz w Londynie chcąc pomóc bohaterce i udrożnić drogi rodne woła jako tłumacza Somalijczyka pielęgniarza, a ten miast przetłumaczyć życzliwe słowa doktora, wylewa kubeł pomyj na kobietę, mówiąc jej jak to ona zdradza kraj i narodowe zwyczaje przychodząc po pomoc do ginekologa. Próbowałem wyobrazić sobie cierpienia kobiety, której szamanka pozostawiła ledwie szparkę wielkości łebka zapałki. Jaki ból musiał wiązać się z oddawaniem moczu, że o menstruacji nie wspomnę. Ech faceci. Burki są przegięciem, ale to zasługuje na karę dożywocia, bo śmierć byłaby zbyt łaskawa.

Brak komentarzy: