Zima wyssała ze mnie zupełnie zdrowie. Jakiś słabiutki jestem. Wpadłem więc do apteki do mojej ulubionej panie i zakupiłem Witaminer energia. Zażyłem czem prędzej pierwszą tabletkę i zabrałem się do przygotowań mieszkanka do przyjęcia księdza.
Podczas każdego pobytu w aptece nie mogę napatrzeć się na tę moją panią. Przypomina mi kogoś. Szczególnie sposób układania ust, gdy mówi. No i te przypudrowane piegi. Wolałem ją jednak w jasnych włosach. Zawsze ma i tak groźną minkę i te obecne kasztanowe pogłębiają tę marsowość na twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz