piątek, 6 stycznia 2012

Zamiast portfela — iPad

Czasy się zmieniają. I dobrze, bo byłoby nudno na tym podłym ziemskim padole. Nie zdajecie sobie sprawy, jakie uczucia mną targają, gdy po raz czwarty w tygodniu opowiadam kolejnym uczniom tę samą historię — znudzenie pomieszane z zawstydzeniem. Staram się zmienić cokolwiek — szyk zdania, własną minę, inaczej machać rękami — żeby tylko nie padło „Już pan nam o tym mówił”.

Wracając do tematu wpisu, jak się okazuje, aby przekroczyć granicę USA z Kanadą, nie jest potrzebny paszport, choć nie mają tam takiego wspaniałego układu z Shengen jak my. Wystarczy wylegitymować się iPadem. Niejaki Martin Reisch (aktualnie bohater blogosfery) postanowił odwiedzić swoją rodzinę w Stanach Zjednoczonych, zapomniał jednak zabrać ze sobą paszportu. Znacie ambicje i samozaparcie kanadyjskich celników, więc domyślacie się, jak bardzo pragnęli pomóc rozwiązać biedakowi problem. Wedle kanadyjskiego prawa, granicę można przekroczyć, legitymując się paszportem lub tzw. rozszerzonym prawem jazdy. Martin jakimś dziwnym trafem miał zeskanowany paszport na swoim iPadzie. Sam ostatnio fotografuję oceny w dzienniku zamiast je przepisywać na karteczkę jak to robiłem dawniej. Okazawszy tablet celnikom spokojnie wjechał do Stanów.

Ipad passport

Już sobie dodałem wpis na moim iPadziku do listy ToDo, żeby jak najszybciej sfotografować wszystkie dokumenty, a przede wszystkim zaświadczenie z NFZ, że jestem jak najbardziej ubezpieczony od spotkań z lekarzami o złej woli i z czerwoną pieczątką w garści.

Odkąd iPad trafił w moje łapy, jestem ciągle pod wrażeniem. Dzięki cenzurze Apple, która jest szeroko krytykowana po świecie, urządzenie działa perfekcyjnie. Mam porównanie z tabletem androidowym i widzę jak swoboda instalowania wszystkiego, co wpadnie w łapy, odbija się mu czkawką. Trzy razy już musiałem córce przeinstalowywać system.

A tak podobno wyglądać będzie iPad 3.

Ipad3

Zastanawiam się tylko, jak przekonać żonę do nowego wydatku. Muszę chyba zacząć częściej robić jej masaże i kolacje przy świecach. Jak to mówią — nauka wymaga poświęceń.

1 komentarz:

Gosia pisze...

hahahahahahahahahahahaha :)
Jestem ciekawa, jeśli żona miała by podać liczbę tych masażyków w zamian za iPoda, to ile by ich było? hm??? hahahahahahahahahahaha :)