Kobiety powinny mieć przywileje w stosunku do mężczyzn. Błędem jest żądanie równouprawnienia w sytuacji, gdy kobieta i mężczyzna różnią się zasadniczo w pewnych przynajmniej sprawach. Równouprawnienie kobiet przypomina mi idee komunistyczne Marksa i Engelsa — wbrew naturze zamysłom stwórcy, więc to utopia. Idee są piękne i chwalebne, ale utopijne. Lubię oglądać filmy tak zwane science fiction, ale muszą choć w połowie trzymać się znanych nam praw fizyki. Inaczej to tylko bajka, która zupełnie mnie nie pobudza.
Niejaka Krystyna Fichter, nauczycielka z Florydy, uwiodła trzech swoich uczniów. Trafiła pod sąd i otrzymała… 22 lata więzienia!!!
Sędzia wziął pod uwagę zasadę równouprawnienia — „Powinna otrzymać taką samą karę jak mężczyzna, który uwiódłby trzy siedemnastoletnie dziewczyny.”

Ale porównywanie zachowań seksualnych kobiet i mężczyzn, jak i wielu innych niuansów powinno uwzględniać odmienności, z jakimi się rodzimy, a często też dojrzewamy w takiej a nie innej kulturze. Nie ma symetrii. Dziewczyna, a jeszcze gorzej gdy dziewica, może np. zajść w ciążę. Chłopiec, podobnie jak dziewczyna, ewentualnie poniesie uszczerbek na psychice, choć w przypadku dobrowolnego uwiedzenia tak być nie musi.
Dlatego nie ma najmniejszego powodu, by ich chronić tak samo kobiety i mężczyzn i karać w identyczny sposób. Jesteśmy inni, mniej lub bardziej. Jako facet wolę nawet, żeby bardziej one były inne niż ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz