sobota, 13 sierpnia 2011

Oczyma chłopca

Kolejny raz pozwolę sobie wrócić do babskiego tematu. Trąci trochę zboczeniem — wiem, ale frustrująco fascynuje mnie zagadka inności postrzegania tych gatunkowo spokrewnionych z nami istot. Nie znam się na systematyce biologicznej, ale zapewne to samo łacińskie określenie dotyczy zarówno nas facetów, jak i naszej nieowłosionej krągłej odmiany. A przecież tak nie powinno być. One są zupełnie inne od nas i nie może to wynikać wyłącznie z jakichś tam bliżej nieokreślonych nienamacalnych różnic psychologicznych. Muszą istnieć jakieś przyczyny także w budowie komórkowej, innej przemianie materii, przewodzeniu dendrytów, czy działaniu enzymów. Coś biologicznego musi powodować, że zupełnie nie potrafimy jako faceci ani wczuć się w te ich nastroje, doznania, odczuwania, ani tym bardziej je zrozumieć.

Man on sofaInna sprawa, że obie odmiany człekokształtne doskonale uzupełniają się wzajemnie. On — nigdy nie dorastające wieczne dziecko, ona — z rozbuchanym instynktem macierzyńskim z troską pozwala mu na chłopięce zabawy kolejką nawet, gdy przygotowuje się już do roli dziadka.

Man drinkingPodobno Pan Bóg stworzył je, gdy zobaczył nasze bezradne oczęta. Wymyślił, bo pewnie bał się, że natychmiast po opuszczeniu Raju rozbijemy sobie nos i napytamy sobie biedy. Tak czy inaczej dzięki mu za to, że potrafił tak doskonale przewidzieć nasze męskie potrzeby.

SandJa w tych ostatnich dniach wakacji znajduję zupełnie znów niezrozumiałą przyjemność w przeglądaniu internetowych galerii z kolorowymi fotkami z gatunku „naked girls one the beach”. I nie mam pojęcia, dlaczego tak mnie relaksują te ich krągłości skąpane w słońcu. W każdym razie to jedno z najdoskonalszych dzieł Pana.

1 komentarz:

Gosia pisze...

Tego lata jest tak mało słońca, że wszystkie jak jeden mąż się rozbierają i łapią promyki :)