czwartek, 18 sierpnia 2011

All my God

Po roku spędzonym na urlopie, gdy całymi dniami byłem sam w domu wraz z psem, ten ostatni zaczyna mnie zdecydowanie wkurzać. Ostatnimi czasy łazi za mną nawet do kibelka, a dziś w nocy nadepłem mu na ogon, bo postanowił przenieść się do sypialni i legnąć u mego wezgłowia. Dawniej, gdy wychodziłem z nim na spacer, latał sobie samopas i często musiałem go wołać i czekać aż łaskawie wróci ze mną do domu. Teraz łazi przy nodze, a zostawiony na 5 minut pod sklepem (nie używam smyczy) po chwili jest już między regałami w poszukiwaniu obiektu swojego uwielbienia, czyli mnie. Pogięło go dokumentnie.

Dog

Jako istoty niby znacznie bardziej rozumne zbyt daleko od tego typu psich zachowań wcale nie odbiegamy. Tak mi się wydaje, bo najzupełniej rozumiem tę pierwotną potrzebą „posiadania własnego boga”. Natomiast nie rozumiem tzw. ateistów. Czy naprawdę obdarzeni są tak silną konstrukcją psychologiczną, że nie potrzebują boga? Mam wrażenie, że tego typu potrzeba jest jedną z pierwotnych, choć nie wymienia się jej w tzw. piramidzie potrzeb.

God

W urzędowej opinii mojego zakładu przy określono mnie jako osobę o silnym charakterze. I było to dla mnie najbardziej zaskakujące określenie, jakie tam wyczytałem. Bo ja jak najbardziej odkąd pamiętam odczuwałem tę pierwotną potrzebę posiadania swojego boga. Jest mój, jest nieco inny od powszechnie postrzeganego, sam przez lata wypracowałem sobie jego wizerunek. I tak myślę sobie, że ten wpis jemu właśnie dedykuję. Mam nadzieję, że się mu tym przypodobam.

2 komentarze:

Gosia pisze...

lizus ;P

Gosia pisze...

psinka najzwyczajniej na świecie jest już stara i sie garnie do Ciebie :) Ale to wiesz :)
pozdrawiam :)