W sobotę postawiłem ostatnią kropkę w pracy nad wstępnym materiałem książki. Teraz przez rok wróci ona do mnie jeszcze kilkanaście razy po korektach helionowych fachowców od wszystkiego.
Ostatnia kropka dziwnie wybrzmiała. Siadłem sobie ci ja po południu by napisać ostatnie akapity. Maczek na kolanach, w telewizji film o papieżu z okazji rocznicy śmierci. Piszę, słucham jednym uchem, spoglądam jednym okiem. Ostatnia kropka zbiegła się z końcem filmu, pojawiły się napisy końcowe i specyficzna muza. Wiem, wiem. Bzdury. Ale mnie się zrobiło tak jakoś. Mam nadzieję po prostu, że podoba się Panu to, co robię i jak spędzam swoje marne życie. Tylko tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz