piątek, 27 lipca 2012

Batman

Premiera kolejnego odcinka opowieści o netoperku nie zaowocuje mam nadzieję rekordową oglądalnością tego arcydzieła amerykańskiej sztuki filmowej. Być może to z powodu braku efektów 5D, o które musiał zatroszczyć się jakiś zniesmaczony widz we własnym zakresie.

Batman1

Zapewne deklarowałem już wcześniej swoją wyjątkowo niską ocenę inteligencji amerykańskiego społeczeństwa, ale zjawisko przybiera na sile, a raczej ichnie IQ spada ostatnio na łeb. Jak znam Amerykanów, zapewne wkrótce opracują nową skalę, by uniknąć depresji podczas zastanawiania się nad drogami wyjścia z tego dołka. W końcu przecież to na amerykańskiej psychologii wzoruje się reszta świata, co czasem prowadzi do sytuacji wręcz prześmiesznych — bo jak można wzorce zza wielkiej wody implantować na przykład na takim polskim gruncie. 

Batman2

W każdym razie, jak to Amerykanie, jeden z fanów netoperka wczuł się w rolę i polazł do kina wcielić w życie ideologię zasłyszaną z ekranu. Wiedział, że kałach to dobra broń, a w Stanach domy budują z dykty, więc wystarczyło, że koleś wszedł na jedną z sal kinowych i zaczął strzelać na oślep, a ludzie na sąsiedniej widowni zaczęli padać jak muchy w przekonaniu, że producent filmu specjalnie dla nich zadbał o efekty specjalne podczas premiery. Seans odbywał się około północy, nie bardzo więc rozumiem skąd kilkumiesięczne dzieci na widowni, ale pewnie niania też chciała poznać nowe przygody netoperka a rodzice roztropnie postanowili od małego szkolić pociechy na wytrawnych krytyków filmowych

Batman4

Następnego dnia niedościgniony Barak, mistrzu wystąpień z kartki (współcześnie to się prompter nazywa), uraczył naród amerykański kolejną gadką z cyklu „ta tragedia jeszcze bardziej nas umocni i doda sił do walki o lepsze jutro”. Oczywiście widownia piała z zachwytu — nigdy nie wiem, czy oni tak naprawdę, czy wynajmują klakierów na takie okazje. Chyba niemożliwe, żeby ten ich IQ stał aż tak słabo. A może dosypują im coś do popcornu?

Batman3

Wszelka ironia, jaka być może zakradła się do niniejszego tekstu jest wyłącznie dziełem przypadku.

Brak komentarzy: