sobota, 24 listopada 2012

Błękit w fejsowym odcieniu

Przyszło nam żyć w czasach niebywałego rozwoju środków komunikacji międzyludzkiej. I nie, żebym miał o to żal do losu, wręcz przeciwnie. Już nie tylko prasa, radio i telewizja, ale także a właściwie przede wszystkim internet, e-mail, telefon komórkowy. Tak prosto dziś nawiązać kontakt z innymi ludźmi, młodsze pokolenie wie, jak to bajecznie łatwe. Jeszcze niedawno list szedł całymi tygodniami do swego adresata.

Jesienna ławeczka

Dziś można się zadzwonić na koniec świata, a jeszcze taniej kliknąć na Facebooku. Ubolewam, że z powodu tego ostatniego, poczta elektroniczna straciła nieco na znaczeniu i często zdarza mi się, że nie doczekam się odpowiedzi na mój list, póki nie kliknę dodatkowo na „fejsie”. Szkoda, ale nie wszystko stracone.

Samotność

Dziwnym wydać się może, że ów raj komunikacyjny, wcale nie likwiduje stanu samotności. Często odnoszę wrażenie, że ci ludzie po drugiej stronie fejsowego okienka przypominają skulonego samotnego człowieka, siedzącego w kucki na ruchliwym deptaku pośród tłumu zabieganych ludzi. Widocznie możliwości i ułatwienia techniczne nie zmieniają ludzkiego wnętrza przynajmniej w tym aspekcie i wystarczającym stopniu. Widocznie „ilość przeszła w bylejakość”, potwierdzając, że umrzeć z samotności można pośród kręgu przyjaciół. Obietnica wzajemności, jaką człowiek odczytuje w oczach drugiego, pozostaje obietnicą nie do końca spełnioną, bo w gruncie rzeczy każdy z nas jest przede wszystkim egoistą, bo tak mu nakazuje instynkt samozachowawczy. W niektórych rodzi się w tym momencie uczucie rozczarowania drugim człowiekiem.

Pustynny fejs

Swoją samotność lubię i nawet ją chronię. Wiem też, że nie mógłbym żyć jedynie samotnością. Nie mniej posmak rozczarowania daje znać o sobie gdzieś na „końcu języka”. I mam wrażenie, że wydaje mi się, że bardziej mu na imię „rozczarowanie powierzchownością kontaktów międzyludzkich”. Te fejsowe kliknięcia tak mnogie i ekshibicjonistyczne wcale nie zaprzeczają mej tezie. Przyjdzie czas, a każdemu być może będzie dane o tym się przekonać. I znów, nie żebym był zawiedziony, nie. W tym względzie nie liczyłem na nic więcej, pojawiłem się i jestem bardziej z zawodowej ciekawości technologicznej. Jestem i ciągle smakuję nowe doświadczenia, jestem z premedytacją… jestem samotnym żaglem pośród ludzkiej różnorodności błękitnego fejsowego okienka.

1 komentarz:

afi-emigrantka pisze...

"jestem z premedytacją" - i to mi się podoba! :D tym bardziej, że fejsa nie znoszę… jest przyczyną rozpadu wielu związków, a te znajomości to nie znajomości, to jedynie "lajki"

"jestem samotnym żaglem pośród ludzkiej różnorodności błękitnego fejsowego okienka" - różnorodności?? dla mnie w większości to jest bylejakość ;) choć sama konta na fb nie mam


pozdrawiam :)